Każde święta w naszym życiu są szczególnym czasem. Szczególnym na wiele sposobów. Dają możliwość zatrzymania się, spojrzenia z innej perspektywy na nas samych, nasze życie, pragnienia, oczekiwania. Nie tak dawno było Boże Narodzenie, a dziś wkraczamy w najważniejsze święta dla każdego chrześcijanina. Święta obfitujące w wiele znaków, wiele fundamentalnych treści, które mają wpływ na nasze życie. Święta przeżywane rodzinnie (żona i trójka synów), z wieloma pytaniami, czasami niełatwymi odpowiedziami. Dużo łatwiej wytłumaczyć małemu dziecku fakt narodzin niż mękę, umieranie i jeszcze zmartwychwstanie, które w dodatku ma zbawczy wpływ na życie każdego z nas. Jednak dzieci potrafią zaskakiwać. Swoim tokiem rozumowania, niebagatelnymi przemyśleniami, a co najważniejsze potrafią nawet nie do końca rozumiejąc przyjąć, że Chrystus umarł i zmartwychwstał, aby każdy z nas mógł mieć życie wieczne. Przy okazji tych rozmów zdarzają się bardzo ciekawie sformułowane pytania. Pamiętam, że jeden z moich synów mając niecałe 3 lata spytał się: Tatusiu a jak my się dostaniemy do nieba, przecież nasze drabiny są takie krótkie? Nie pamiętam już co odpowiedziałem. Choć dziś, gdy piszę te słowa to widzę w tym pytaniu dużo głębszy sens. A może to będzie dobry punkt wyjścia do ciekawej rozmowy przy niedzielnym stole ze święconym?
No właśnie. Święcone. Całkiem bym zapomniał, że o przeżywaniu w mojej rodzinie święconego słów kilka miałem napisać.
Wielka Sobota jest bardzo specyficznym dniem. Z jednej strony jeszcze gwar przygotowań a z drugiej już czas doniosły. Choć Chrystus umarł i leży w grobie, choć w zadumie odwiedzamy nasze kościoły aby pochylić głowę na znak naszego smutku to żyjemy jednak przepełnieni radością. My w przeciwieństwie do Józefa z Arymatei, czy też Nikodema, którzy złożyli ciało Jezusa w grobie wiemy, że życie Jezusa nie skończyło się na Jego śmierci. Oni dowiedzą się o tym dopiero w kolejnym dniu, zrozumieją że grób jest pusty – jak czytamy w Ewangeliach. Święconka jest dla nas zapowiedzią tego co stanie się jutro. Po nocy śmierci przychodzi świt Zmartwychwstania. Błogosławimy pokarmy, które następnego dnia podczas uroczystego wielkanocnego śniadania razem zjemy. Ten wspólny pierwszy niedzielny posiłek jest naszym świętowaniem, agapą na cześć zmartwychwstałego Pana. Stąd w koszyczku nie może zabraknąć figurki baranka. „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” – te słowa wypowiedziane przez Jana Chrzciciela, dopełniły się na krzyżu. Chrystus odkupił nasze grzechy, zapłacił za nie najwyższą cenę. Umarł i zmartwychwstał abyśmy i my mogli doświadczyć zbawienia. Każdy wspólny posiłek jest dla nas radością, ale ten jest szczególny. Święconka, życzenia, wspólna modlitwa – to wszystko razem buduje jeszcze bardziej naszą rodzinę, dając nam siłę na każdy kolejny dzień życia.
Paweł Patynowski